W styczniu 2020 r. ruszyć ma internetowa Baza danych o odpadach (BDO), która zastąpi papierowe sprawozdania, obowiązujące dotychczas. Zmiana niesie ze sobą liczne konsekwencje i zagrożenia, zwłaszcza dla małych i średnich przedsiębiorców. Szczególnie mogą jednak ucierpieć ci, którzy jak dotąd nie dokonali wpisu do BDO, mimo że powinni byli to zrobić.
Aktualizacja: Kliknij, aby przejść do artykułu
Warsztaty samochodowe muszą posiadać wpis do BDO
Przypominamy, że obecnie każde przedsiębiorstwo, które wytwarza odpady pochodzące z działalności gospodarczej zobowiązane jest do dokonania wpisu do Bazy Danych Odpadowych. Odpadami pochodzącymi z działalności są wszystkie odpady generowane w wyniku wykonywania czynności służbowych przez pracowników firmy. Szczegółowo zadania warsztatów w tym zakresie opisaliśmy w artykule. Obowiązek prowadzenia papierowej ewidencji odpadów nie jest żadnym novum w polskim prawie, gdyż istnieje już od 2001 r. Mimo to okazuje się, że ogromna grupa przedsiębiorców (wg niektórych szacunków nawet ponad 2 mln), w tym wiele warsztatów samochodowych, nigdy tego nie dokonała. Dotychczas brak wpisu do BDO zazwyczaj nie wiązał się z żadnymi konsekwencjami, gdyż odpowiedzialni za ewidencję inspektorzy ochrony środowiska nie przeprowadzali kontroli. W efekcie wielu przedsiębiorców nawet nie wiedziało o swoich obowiązkach w zakresie odpadów.
Sytuacja może drastycznie zmienić się po Nowym Roku. Wtedy to planowane jest uruchomienie internetowej wersji BDO. Teoretycznie nie powinno to nieść ze sobą poważnych konsekwencji. Ot, kolejny etap cyfryzacji danych urzędowych. W rzeczywistości jednak, analiza danych zawartych w elektronicznej bazie może pozwolić na bardzo łatwe wyszukanie tych przedsiębiorców, których w spisie nie ma, a powinni tam być. Za brak wpisu w BDO, zgodnie z ustawą grożą kary w wysokości od 5 tysięcy do miliona złotych.
Do naszej redakcji dotarły informacje z rynku, według których firmy zajmujące się odbiorem odpadów od firm, od grudnia nie chcą współpracować z warsztatami, które nie posiadają wpisu w BDO. Motywowane jest to obawą przez wspomnianymi wyżej wysokimi karami, które mogą dotyczyć także podmiotów odbierających odpady.
Nowa wersja BDO wprowadzi zamieszanie
– Nawet przedsiębiorstwa gospodarujące obecnie odpadami w sposób zgodny z wymogami mogą mieć duży problem z powodu zmian wchodzących w życie w styczniu 2020 r. Nowa baza jest bowiem uruchamiana w pośpiechu i jak wskazują przedsiębiorcy nie została odpowiednio przetestowana. Dodatkowo, wprowadzanie do niej informacji o wytwarzanych odpadach może być o wiele bardziej kłopotliwe i czasochłonne niż dokonywanie tego za pomocą dotychczasowych metod. Z pewnością przysporzy to kłopotów także warsztatom samochodowym. Światełkiem w tunelu może być postulowana przez przedsiębiorców zmiana przepisów i wyłączenie MŚP z zakresu ustawy lub przynajmniej wydłużenie czasu na wejście nowych obowiązków w życie, tak by przedsiębiorcy mieli okazję w ogóle dowiedzieć się o tym, że są objęci obowiązkiem wpisu do rejestru BDO oraz prowadzeniem ewidencji odpadów. Umożliwi im to przygotowanie się do zmian, których nieprzestrzeganie grozi poważnymi konsekwencjami – mówi Alfred Franke, Prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych.
Internetowa formuła zgłaszania produkowanych odpadów zakłada ich ważenie oraz kategoryzowanie. Dotychczas w rynkowej praktyce, te zadania realizowały firmy odbierające odpady. Dokonywały klasyfikacji bezpośrednio po lub przy odbiorze odpadów z warsztatu, który miał miejsce raz na jakiś czas. Warsztaty zazwyczaj w ogóle nie zajmowały się podobnymi czynnościami, a w myśl nowych zasad musiałyby to robić nie tylko samodzielnie, ale i o wiele częściej – bezpośrednio po wytworzeniu odpadów. Absurd tej sytuacji najlepiej zilustrować na przykładzie:
Wyobraźmy sobie zatem sytuację, w której w trakcie codziennej pracy w warsztacie musimy wpisać do internetowej ewidencji wszystkie wytworzone odpady. Ważymy opony, pochodzące z czynności serwisowych, sprawdzamy wagę i skład opakowań, pozostałych po zamówionych tarczach i klockach hamulcowych, sprawdzamy dokładnie ilość płynu hamulcowego, spuszczonego z układu… itd. Tego typu obowiązki wiązałyby się nie tylko z dużą stratą czasu, ale także ryzykiem błędu w odpowiedniej klasyfikacji odpadów. Kary, które zgodnie z ustawą mogą zostać wymierzone za takie błędy to znów od 5 tysięcy zł do miliona!
Wątpliwości Rzecznika
Zdawanie sprawozdań z wytwarzanych i przekazywanych odpadów w obecnie proponowanym kształcie wydaje się kompletnie nieakceptowalne dla przedsiębiorców, szczególnie tych małych i średnich, którym konsekwencje zmian dokuczyłyby w największym stopniu. Na sytuację postanowił zareagować Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, Adam Abramowicz. Wystosował on do Ministra Klimatu, Michała Kurtyki, wniosek o wyłączenie mikro-, małych i średnich przedsiębiorców z niektórych obowiązków ustawy, w tym opisanych powyżej.
Argumentów za tym rozwiązaniem jest wiele. Zacząć należy od braku jakiejkolwiek akcji informacyjnej, która powinna była zostać przeprowadzona, aby poinformować przedsiębiorców o ich obowiązkach w zakresie zgłaszania wytwarzanych odpadów. Ministerstwo nigdy nie przeprowadziło takiej akcji, przez co świadomość przedsiębiorców w tym zakresie jest bardzo niska. Większość z nich nie będzie w stanie poprawnie prowadzić ewidencji bez pomocy firm zewnętrznych. Dla wielu nowe obowiązki oznaczałyby także konieczność zatrudnienia nowych pracowników. Obecnie zdawanie sprawozdań jest znacznie prostsze, gdyż wymaga sporządzenia zbiorczej karty przekazania odpadów tylko raz w miesiącu.
Niepewna jest także poprawność funkcjonowania bazy, która jeszcze nie została w pełni uruchomiona. To duże opóźnienie, biorąc pod uwagę, że pierwotnym terminem, po którym miała zacząć funkcjonować był 24 stycznia 2018 r. Moduł, w którym przedsiębiorcy będą musieli składać swoje sprawozdania nie został jeszcze poddany żadnym testom. Tymczasem potencjalne złe funkcjonowanie bazy może spowodować niespełnienie wymagań, które Polsce stawia Komisja Europejska.
Rzecznik MŚP proponuje także zmniejszenie kar, które mogą zostać wymierzone za niewłaściwe ewidencjonowanie odpadów. Obecna, olbrzymia rozbieżność kwot może być postrzegana jako opresyjna wobec przedsiębiorstw.
Czy odpady sparaliżują warsztaty?
Argumenty przytaczane przez Rzecznika MŚP są jak najbardziej zasadne, jednak nie można mieć pewności, że Minister Klimatu przychyli się do jego wniosku. Możliwym i prawdopodobnym rozwiązaniem jest także odsunięcie wprowadzenia zmian w czasie i wprowadzenie okresu przejściowego, w którym ewidencję odpadów będzie można prowadzić zarówno w nowej, elektronicznej formie, jak i w ten sam sposób, co do tej pory. Sytuację będziemy oczywiście na bieżąco monitorować.
[mfpoll id=”95″]