Akumulatory to dla środowiska naturalnego przenośne bomby o opóźnionym zapłonie. Zawierają substancje, które mogą skutecznie skazić wodę lub glebę. Właśnie dlatego ważną rolę odgrywają procesy zbiórki i recyklingu zużytych baterii. Jak zbiera się i przetwarza akumulatory na polskim rynku?
Zbiórka zużytych baterii
Przeprowadzanie efektywnej zbiórki złomu akumulatorowego na terenie całego kraju jest trudne z wielu powodów. Przede wszystkim ze względu na to, że zagrażające środowisku baterie znajdują się w rękach prywatnych osób, od których dobrej woli zależy dostarczenie produktu do miejsca zbiórki po tym, gdy przestanie on być użyteczny. Rozproszenie produktów utrudnia kontrolowanie ich właściwego gromadzenia i przetwarzania. Sprawy nie ułatwiają też wciąż niewystarczająco skuteczne przepisy.
W Polsce zasady zbierania, recyklingu i utylizacji pozostałości zużytych akumulatorów reguluje ustawa z 24 kwietnia 2009 r. (Dz.U. 2009, nr 79, poz. 666) o bateriach i akumulatorach. Ustawa określa m.in. minimalne poziomy zbierania zużytych baterii przenośnych i zużytych akumulatorów. Od bieżącego roku poziom ten ma wynosić 45%, a więc dokładnie tyle, ile wymaga Unia Europejska.
Odzyskiwanie złomu akumulatorowego ma ułatwiać opłata depozytowa, która jest pobierana przy sprzedaży detalicznej akumulatorów kwasowo-ołowiowych. W przypadku baterii używanych w samochodach jest to 30 złotych, które powinno być doliczane do ceny podczas sprzedaży i zwracane po oddaniu przez klienta zużytego akumulatora. W rzeczywistości rynek działa jednak zupełnie inaczej niż zakładali autorzy przepisów.
W Polsce działa kilka punktów zajmujących się przetwarzaniem zużytych akumulatorów. Skupują one złom od pośredników – m.in. dystrybutorów części, ale także od firm zajmujących się zbiórką odpadów. Mimo, że sprzedaż akumulatorów na naszym rynku utrzymuje się na mniej więcej stałym poziomie, przetwórcy wciąż odczuwają niedobór złomu do przetwórstwa. Co się dzieje z dużą częścią zużytych akumulatorów?
Wiele z nich pozostaje w rękach użytkowników. Wolą oni zachować starą baterię na zasadzie "może się jeszcze przyda". Co ważne, zachowanie baterii nie zawsze wiąże się z dokonaniem dodatkowej opłaty, bo nie wszystkie sklepy czy warsztaty doliczają do ceny kaucję zwrotną. Uważają, że jest to pewnego rodzaju utrudnienie, które może zniechęcić klienta do zakupu (musi on wrócić do sklepu, by oddać starą baterię). Punkty sprzedaży rozliczają się z przyjętego złomu akumulatorowego podając wartości w kilogramach, a nie w sztukach akumulatorów. Dane nie są więc precyzyjne, co uniemożliwia weryfikację.
Na rynku nie brakuje także objazdowych handlarzy, skupujących złom akumulatorowy. Anonimowy mechanik, którego spytaliśmy o opinię w tej sprawie stwierdził, że osoby chcące zakupić zużyte baterie odwiedzają go średnio raz na tydzień. Oferują ceny konkurencyjne z tymi, proponowanymi przez punkt skupu czy dystrybutora. Dokąd więc zabierają akumulatory, skoro opłaca im się pokonywać setki kilometrów, jeżdżąc w poszukiwaniu złomu i oferować za niego niezłą cenę?
Niestety wiele baterii może trafiać za wschodnią granicę, gdzie nie obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące przetwarzania surowców wtórnych. Tamtejsze "przetwórnie" pozyskują najcenniejsze surowce z akumulatora – przede wszystkim ołów, a reszty – także substancji niebezpiecznych dla środowiska – po prostu się pozbywają. Cierpi na tym ekosystem, ale zyskują portfele. Wstępne przetworzenie często odbywa się już w Polsce.
Tymczasem legalnie działające polskie przetwórnie, aby zachować ciągłość pracy, muszą kupować złom akumulatorowy od firm zagranicznych.
Co należy zrobić, aby sytuacja z recyklingiem akumulatorów w Polsce uległa poprawie? A może na razie nie trzeba nic zmieniać? Gorąco zachęcamy do dyskusji w komentarzach pod tym artykułem oraz do wzięcia udziału w poniższej ankiecie.
{uri:/ankietka/54}
