Dlaczego paski w silnikach 1.2 PureTech się łuszczą?

Autor:

R

Redakcja4 min czytania

Opublikowano:

16.03.2026 09:49

Silnik 1.2 PureTech od PSA ma złą sławę w kontekście trwałości paska rozrządu. Właściciele na forach piszą o „kiepskiej jakości gumy”, warsztaty wymieniają paski znacznie wcześniej niż sugerują interwały, a producent przeprowadził przez kilka modyfikacji. Ale prawdziwy winowajca jest inny niż myśli większość – i siedzi nie w pasku, lecz w misce olejowej.

fot. Stellantis

Pasek rozrządu w silniku PureTech pracuje w kąpieli olejowej. To celowa decyzja konstrukcyjna – olej smaruje i chłodzi pasek, co teoretycznie pozwala na wydłużone interwały wymiany. W praktyce ten sam olej, który ma chronić pasek, może go niszczyć. Pod jednym warunkiem: kiedy olej jest zanieczyszczony paliwem.

Skraplanie paliwa – zjawisko, które zna każdy silnik

Rozcieńczanie oleju paliwem to nie jest problem charakterystyczny wyłącznie dla PureTech. Każdy silnik benzynowy z wtryskiem bezpośrednim doświadcza tego zjawiska w pewnym stopniu – szczególnie na zimno i przy krótkich dystansach.

Mechanizm jest prosty. Przy zimnym starcie i niedogrzanym silniku temperatura ścian cylindrów jest niska. Paliwo wtryśnięte przez bezpośredni wtrysk trafia na zimne powierzchnie i zamiast odparować w komorze spalania – skrapla się na ściankach cylindrów i spływa po gładzi do miski olejowej ponad pierścieniami uszczelniającymi. Tam miesza się z olejem silnikowym.

W normalnych warunkach eksploatacyjnych – przy dłuższej jeździe, kiedy silnik osiąga pełną temperaturę roboczą – olej rozgrzewa się do 90–100°C i paliwo, które się w nim znalazło, odparowuje i ucieka przez układ odmy. Cykl samoczyszczenia działa.

Problem zaczyna się przy eksploatacji miejskiej – krótkie dystanse, silnik regularnie rozgrzewany do 60–70°C i chłodzony, zanim olej osiągnie temperaturę pozwalającą na odparowanie benzyny. W takim trybie paliwo kumuluje się w oleju przez tygodnie i miesiące. I kiedy tego oleju jest coraz więcej w misce, a benzyny w nim coraz więcej – pasek zanurza się w mieszance, która nie jest już olejem silnikowym.

30% osłabienia przy mniej niż 1% benzyny

Tu pojawia się liczba, która robi wrażenie nawet na sceptykach. Badania laboratoryjne przeprowadzone przez Continental wykazały, że domieszka paliwa poniżej 1% w oleju silnikowym powoduje osłabienie struktury paska o blisko jedną trzecią. Mniej niż jeden procent benzyny. Trzydzieści procent utraty wytrzymałości.

Ten wynik wyjaśnia, dlaczego paski w PureTech łuszczą się i pękają przed upływem nominalnego interwału wymiany przy właścicielach jeżdżących głównie po mieście – i dlaczego te same silniki mogą przejechać bez problemów sto tysięcy kilometrów u kogoś, kto regularnie jedzie trasą na tyle długą, żeby olej się porządnie rozgrzał.

Benzyna w oleju działa na elastomery, z których zbudowany jest pasek, jak agresywny rozpuszczalnik. Narusza strukturę polimerową gumy, powoduje jej pęcznienie i zmianę właściwości mechanicznych. Pasek traci elastyczność i wytrzymałość na rozciąganie – i zaczyna się łuszczyć. Fragmenty gumy odrywają się i krążą w oleju, mogą zatykać kanały smarowania, a sam pasek, pozbawiony warstwy zewnętrznej, traci odporność na dalszą degradację chemiczną.

Co to oznacza dla warsztatu?

Przede wszystkim zmianę rozmowy z klientem. Właściciel PureTech, który przychodzi po wymianę paska „bo tak jak poprzednio po 50 tysiącach”, musi usłyszeć pytanie o sposób eksploatacji auta. Jeśli jeździ głównie po mieście, trasami nieprzekraczającymi kilkunastu kilometrów – interwał wymiany powinien być wyraźnie krótszy niż dla kogoś, kto codziennie przejeżdża autostradą.

Warto też sprawdzić olej. Olej silnikowy zanieczyszczony paliwem ma inną konsystencję – jest rzadszy, może mieć zapach benzyny, a poziom na bagnecie bywa pozornie wyższy niż powinien (bo olej „urósł” o dolane paliwo). To sygnały, które widać i czuć przed zdemontowaniem osłon rozrządu.

Wreszcie – wymiana paska powinna iść zawsze z wymianą oleju, jeśli stwierdzono lub podejrzewa się rozcieńczenie. Zakładanie nowego paska do zanieczyszczonego oleju to skracanie jego żywotności z góry.

Winowajca nie jest tam, gdzie wszyscy patrzą

Kiedy pasek rozrządu w PureTech się łuszczy, pierwsza myśl jest przewidywalna: „zły pasek”. To błędna diagnoza, która prowadzi do błędnych działań – wymiany na inny zestaw, oskarżeń pod adresem producenta, szukania „lepszej gumy”.

Prawdziwy problem to olej rozcieńczony paliwem, który jest efektem sposobu użytkowania pojazdu. Rozwiązanie nie leży w lepszym pasku – leży w krótszych interwałach wymiany oleju, w rozgrzewaniu silnika do pełnej temperatury przy każdej dłuższej trasie i w świadomości właściciela, że auto jeżdżące wyłącznie po centrum miasta ma inne wymagania serwisowe niż to samo auto na trasie.

Autor:

R

Redakcja4 min czytania

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są wyłącznie prywatną opinią ich autorów. Jeśli uważasz, że któryś z kometarzy jest obraźliwy, zgłoś to pod adres redakcja@motofocus.pl.

  1. Piter16 marca 2026

    W 2.0 tdi miałem pasek napędu pompy oleju.Bylem pierwszy co go wymienił.Przebieg 398000 km.Mniejsze obciążenia jak w rozrządzie ale rozmiar paska sporo mniejszy.Częstsza wymiana oleju rzeczywiście niesie korzyści

  2. Maniek19 marca 2026

    Ja już przerobiłem 3 silniki puretech i są ok tylko zmiana oleju u mnie co 8-9 tyś. Dojazd do pracy mam ok 15 km co nagrzeje się i przy wymianie ok 80 tyś był jak nowy żadnych pęknięć i smok olejowy żadnych nie kawałków nie miał. Moja rada jeździsz na krótkich dystansach wymiana co 5 tyś oleju, jeździsz na długich 10-12 tyś. Jak jeździsz mało to i tak góra 2 razy w roku olej wymienisz. I oczywiście tylko 5w30 nie żadne 0w20.

    1. stefan19 marca 2026

      Wymiana co 5000 tys. Super rada….

    2. Artur19 marca 2026

      Maniek…to nie chodzi o sam interwał. Kupuję auto z zaleceniem wymiany rozrządu co 180 tys. km. Nagle sobie zmieniają na 120 tys a później już na 50 tys czy 60 tys…przecież to jest oszustwo. Zmieniają sobie warunki eksploatacji kiedy chcą i jak chcą i zmuszają do serwisowania w ASO. Wiem wiem…nie trzeba ale pierwsze co to podważą naprawy robione poza ASO. To tak jakbyś kupił auto z 7 letnią gwarancją i ja zmienił nagle na 3 letnią bo tak wyszło. Wymiana oleju pomaga ale nie powinniśmy się godzić jako klienci na takie coś. To może co 1 tys wymieniać i będzie cacy?

      1. dan7521 marca 2026

        słuchaj producentów to będziesz częstym gościem na serwisie, aha darmową kawę mają

  3. 19 marca 2026

    Silnik specjalnej troski. Ekologiczny bilans awarii i częstszego serwisu na minusie. Mogli zrobić tak trwały łańcuch, jak w K20 i R20 w Hondzie i byłoby git.

  4. Nigdy wiecej19 marca 2026

    Silniki szroty oszustwo producenta

    1. 20 marca 2026

      To nie oszustwo, to znak czasów :)))

  5. 19 marca 2026

    Wystarczy suchy pasek i będzie tanio i pewnie

    1. Stary pryk20 marca 2026

      Po co tani i trwały? Komu ma się to opłacać?
      Nie zauważyłeś, że „dzisiaj” byle jakość opłaca się prawie wszędzie???

  6. Jergele21 marca 2026

    Mój pasek był ok, ale mój PureTech pił więcej niż jeden litr oleju na 1000km

    1. norbitek22 marca 2026

      U mnie podobnie.
      Jeszcze wprawdzie nie litr ale dużo

  7. JacekH22 marca 2026

    Czyli kombinacja PureTech i start stop to masakra. Nie kupię już nic od Stellantisa. Potrzebowali kilkunastu lat na dostrzeżenie problemów, i tak jeszcze nie wszystkich. Tylko auta z Dalekiego Wschodu.

Popularne