Pierwotne ustalenia dotyczące przyczyny pożaru przy ul. Górczewskiej w Warszawie potwierdzają się. Winny wzniecenia ognia w garażu podziemnym był najprawdopodobniej wybuch samochodu elektrycznego. Wypadek wywołuje liczne dyskusje w środowisku motoryzacyjnym.
Pożar w Warszawie przez zwarcie „elektryka”
Do pożaru doszło w nocy z czwartku na piątek (15-16 października) w podziemnym garażu budynku ul. Górczewskiej w Warszawie 181/110. W jego wyniku spłonęło 47 aut, a część mieszkańców musiała zostać ewakuowana ze względu na silne zadymienie oraz podejrzenie naruszenia konstrukcji budynku. Rzecznik stołecznego ratusza, Karolina Gałecka poinformowała, że przyczyną pożaru był najprawdopodobniej wybuch samochodu elektrycznego, stojącego w garażu. Według drugiej hipotezy, wybuchnąć mogła hulajnoga elektryczna.
Auta elektryczne – nowoczesne nie znaczy bezpieczne?
Wybuch baterii elektrycznego pojazdu wywołał szeroką dyskusję, przez co może przyczynić się do obniżenia społecznego zaufania wobec technologii EV w motoryzacji. Oczywiście dla raczkującej w Polsce branży pojazdów elektrycznych byłoby lepiej, gdyby okazało się, że za pożar odpowiedzialna jest hulajnoga. Tego typu pojazdy nie są tak dokładnie testowane przed wprowadzeniem do sprzedaży jak samochody, nie muszą też posiadać odpowiednich homologacji. Mimo wszystko przypadki wybuchających aut elektrycznych są już znane. Konsekwencje, zwłaszcza wybuchu w przestrzeni zamkniętej, mogą być bardzo poważne, czego najlepszym przykładem jest właśnie sytuacja z ul. Górczewskiej.
Jak wybucha samochód elektryczny? Moment wybuchu zarejestrowano niedawno na jednej ze stacji ładowania w Chinach. Pojazd, z którego unosił się dym po podłączeniu do ładowarki, próbowała ugasić straż pożarna:
https://www.youtube.com/watch?v=KWX5aJ63fU8
Czy elektryczne samochody powinny wjeżdżać na podziemne parkingi?
Ze spadkiem zaufania do pojazdów elektrycznych związany jest powrót dyskusji na temat tego, jakie typy pojazdów nie powinny posiadać zezwolenia na postój w podziemnych garażach czy parkingach. Większość właścicieli tego typu obiektów zakazuje wjazdu pojazdom wyposażonym w instalację LPG i CNG. Pożar baterii pojazdu elektrycznego wydaje się niemniej niebezpieczny niż wybuch gazu. Ogień jest wówczas bardzo trudny do ugaszenia, a temperatura osiąga wysokie wskazania. Znane są przypadki, kiedy pożar auta elektrycznego strawił wszystkie elementy karoserii i roztopił asfalt pod pojazdem. Tymczasem według niezależnych ekspertów od systemów przeciwpożarowych, większość podziemnych parkingów w Polsce nie spełnia warunków, umożliwiających zapanowanie nad ewentualnym pożarem auta elektrycznego. Także systemy gaśnicze nie są przystosowane do tego typu pożarów, gdyż podczas topienia się baterii pojazdu elektrycznego wydzielają się łatwopalne związki oraz tlen, przez co polewanie ognia zwykłą wodą nie przynosi wystarczających rezultatów.
Powyższe kwestie mogą stanowić ostrzeżenie także dla warsztatów naprawczych. Pojazdy, trafiające do warsztatu, nawet w celu wykonania obsługi niezwiązanej z układem zasilania, powinny być parkowane w bezpiecznym miejscu i obsługiwane tylko przez doświadczonych fachowców. Przypominamy, że do obsługi pojazdów elektrycznych konieczne jest posiadanie uprawnień SEP.
Czy zakaz parkowania pojazdów elektrycznych w garażach i parkingach podziemnych to dobry pomysł? A może pojedyncze przypadki zagrożeń nie powinny być powodem dla blokowania elektromobilnej rewolucji? Napiszcie nam swoje opinie na ten temat w komentarzach.